Rozmawiałam dużo z moją kuzynką z Zakopanego, w celu ustalenia co się stało podczas wypadku, w ktorym zginęli Grzegorz Axentowicz, Janek Rzeczkowski oraz Stefan Glinski. Nasza kuzynka zebrała dużo informacji od ratowników i lekarzy, którzy byli na lawinisku. Poniżej podaję te informacje:
- Typ lawiny, która zeszła, jest bardzo szybki i bezgłośny. Śniegu w całych Tatrach było bardzo mało, ale akurat w tym kotle pod Rysami nawiewa śnieg z okolicznych ścian i tam się zbiera. Do tego w ostatniej dobie przed zejściem lawiny następowały zmiany temperaturowe poniżej i powyżej zera, które sprzyjają temu, że świeżo nawiany śnieg nie trzyma się podłoża. Skutkiem jest to, że tworzy się zbita deska śniegu, która może bardzo łatwo ześlizgnąć się po głębszych warstwach.
- Zdania, skąd zeszła lawina, są podzielone: świadek mówił raczej o tym, że lawina wyjechała spod Rysy. Ale słyszłałam też opinie, że zeszła z poziomu tej niecki właśnie.
- Jeśli chodzi o skuteczność pomocy chłopcom, to na miejscu już po 10-15 min przybiegł ktoś, kto robił rekonesans wspinaczkowy w okolicy. Jak tylko zobaczył co się stało pobiegł na miejsce. Pierwszego zaczął odkopywać Grzesia. Nie użył żadnych detektorów, bo i Grześ i Johny byli widoczni na powierzchni. Po kolejnych 5-10 min pojawili się TOPRowcy i zaczęli odkopywać naszych i szukać Stefana. Grzegorz po odkopaniu wziął wdech, jednak prawdopodobnie był to odruch mięśni, po uwolnieniu klatki piersiowej. Zaczęto reanimację. Równolegle reanimowano Johnego. Grzesia się udało reanimować i przewieziono go do szpitala. Johnego się nie udało… Stefana znaleziono po 2,5 h zakopanego 2 m pod śniegiem…
- Chłopcy nie mieli detektorów lawinowych (tzw PIEPSów). Ale i tak, w tym przypadku by im nie pomogły w szybszej pomocy, bo nikt by ich nawet nie użył. Wiemy od znajomego z wypożyczalni, w której zawsze uzupełniali sprzęt, że się długo zastanawiali, czy brać te detektory, ale nigdzie nie było śniegu, więc uznali, że skoro i tak szli tylko na krótki rekonesans, to wkońcu ich nie wypożyczyli.
- Ostatnia uwaga dotyczy tego, czy chłopcy się męczyli. Prawdopodobnie szybkość lawiny spowodowała, że po uderzeniu stracili przytomność, więc odpłynęli w spokoju…
poniżej podaję link do strony TOPR z relacją z akcji ratunkowej:
http://topr.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=283&Itemid=137