Pamięci Grzegorza Axentowicza
Niedawno minęła rocznica tragicznej śmierci Grzesia Axentowicza, syna Marka.
Marek Axentowicz to osoba szanowana i wielce zasłużona dla Milanówka. Był radnym w I kadencji samorządu po odzyskaniu niepodległości w 1989 r. Był gorącym orędownikiem ochrony przyrody i architektury Milanówka i to jego inicjatywie i determinacji zawdzięczamy fakt, że Milanówek został wpisany do rejestru zabytków.
Grzegorz zginął w lawinie śnieżnej pod Rysami, wraz z dwoma towarzyszami, jak on, w kwiecie wieku. Wszyscy trzej byli doskonałymi narciarzami i taternikami dla których góry, pozornie, nie miały tajemnic, a jednak. [komentarz Ewy, siostry Grzegorza: „Chłopcy oczywiście nie byli tatrnikami profesjonalnymi, nie wspinali się, tylko uprawiali turystykę wysokogórską i ski-touring”]
Był równolatkiem moich synów, razem chodzili do szkoły społecznej, początkowo w Podkowie Leśnej, potem w Milanówku. Grzegorz zawsze był bardzo ambitny, trochę dumny, bo świadom tego, że wychowanie, które wyniósł z domu, zobowiązuje, i stawia wysokie wymagania. Grzegorz; duma i nadzieja rodziców, spełnienie ich marzeń i oczekiwań, godnie kontynuował tradycje rodzinne przekazane przez ojca. Skończył studia i przejął firmę rodzinną, którą prowadził i rozwijał z wielkim talentem. Wrodzona inteligencja, wdzięk osobisty, pracowitość i odpowiedzialność były źródłem jego sukcesów.
Był kochającym synem, miał wiele miłości dla rodziców, był godnym następcą swego ojca. Był także kochającym bratem,a dla najmłodszych sióstr; opiekunem wspomagającym ojca po przedwczesnej śmierci matki. To właśnie tragiczna śmierć matki sprawiła, że Grzegorz wcześnie stał się dojrzałym mężczyzną, zaczął być odpowiedzialny za siebie i za najbliższych.
Dzieci powinny chować swych zmarłych rodziców. Taka jest kolej rzeczy i z tym się godzimy, choć każda strata ukochanej osoby napełnia nas bólem. Gdy jednak rodzic odprowadza na cmentarz syna, nie tylko ból i rozpacz go napełnia, ale także bunt przeciw wyrokom boskim, a pytanie “dlaczego?” pozostaje w nim na zawsze. Na to pytanie nie ma odpowiedzi.
Grzegorz był wspaniałym człowiekiem. Natura obdarzyła go talentami i wrażliwością, a on potrafił dzielić się tymi darami z innymi, bliskimi i obcymi, potrzebującymi wsparcia. Jego inicjatywa ufundowania stypendium dla gorzej sytuowanego ucznia ze swego macierzystego liceum w Milanówku świadczy o wrażliwości i dobroci serca, ale także o świadomości społecznej, nie tak częstej u młodych ludzi. Niewątpliwie odziedziczył te cechy po swych rodzicach, włożył w to dzieło wiele własnej inicjatywy i przekonania. Ojciec Grzegorza z grupą przyjaciół planuje kontynuację tego dzieła, traktując to jako najbardziej godny sposób uczczenia pamięci syna.
Grześ pozostanie na zawsze w naszej pamięci jako zadziorny chłopak z czarną czupryną, imponujący dziewczynom, powód do zazdrości wśród kolegów, ale także jako młody, zdolny przedsiębiorca i obywatel, którego patriotyzm znajdował pokrycie w pracowitości, odpowiedzialności i społecznej wrażliwości.
Wieczny odpoczynek racz Mu dać Panie…
Wiesław Słowik