Poniżej zamieszczam krótki tekst o Grzesiu napisany przez Jego i moją wychowawczynię w liceum – Stanisławę Przybyszewską-Czaj. Nasza “Psorka” przesłała mi to wspomnienie tuż przed uroczystościami w Zakopanem, gdzie 18 i 19 września 2010 miała go wygłosić z okazji odsłonięcia kamienia pamiątkowego przed domem Grzesia na Cyrhli oraz tablicy pamiątkowej wmurowanej w lokalny kościółek.
“Każdej myśl i o Grzesiu nieodłącznie będzie towarzyszyć smutek, ale ucieszyła nas wiadomość, że jeszcze jedno miejsce – tablica pamiątkowa- będzie przypominać o Grzegorzu Axentowiczu. To tu, w górach, w Tatrach, w Zakopanem Grzegorz miał swój drugi dom i w górach czuł się jak w domu. Tu uczył się jeździć na nartach, na łyżwach, od najmłodszych lat. Na Zimowych Spartakiadach Szkół Społecznych zdobywał puchary dla naszego Liceum, dla milanowskiego LOS-u, przez wszystkie cztery lata nauki. W szkolnych gablotach do dzisiaj stoją trofea zdobyte także przez siostry Grzesia: Olę i Ewę.
Już jako bardzo młody człowiek Grześ przyjeżdżał w góry jako instruktor, pokazywać innym jak bezpiecznie i z klasą jeździć na nartach.
Na stokach spotykał się z kolegami ze studiów, z przyjaciółmi, z rodziną. Znał góry jak mało kto z milanowskiego liceum. I właśnie tutaj, góry otuliły Go śniegiem na wieczny sen .
Będziemy pamiętać Ciebie Grzesiu jako uśmiechniętego i energicznego młodego człowieka , gdy już jako nasz absolwent powracałeś do szkoły, bo wartością dla Ciebie byli przyjaciele, bo tu została część Twojego życia. W szkolnej pamięci zostanie Twoja inicjatywa ufundowania własnego stypendium socjalnego dla gorzej sytuowanego ucznia. Pierwszy absolwent- stypendysta Fundacji Grzegorza Axentowicza- zdał w tym roku maturę i podjął studia.
Wielką wartością w życiu Grzesia była rodzina. Wiemy, jak po śmierci mamy opiekował się siostrami: to On- świeżo upieczony absolwent liceum- zasiadał na wywiadówkach, jak rodzic . Z radością i troską opowiadał, jak ważne dla niego było, by w święta i uroczystości cała rodzina była razem. I ostatnie spotkania na dwudziestoleciu liceum, gdy z dumą opowiadał o swoim synu- juniorze Axentowiczu, o jego chrzcinach. Dziś wiemy, że osierocił dwóch synów.
Grzesiu! Pozostaniesz w pamięci nauczycieli, dyrekcji, pracowników szkoły, kolegów. Przyjdziemy pod tą tablicę, gdy trafi nam się być w Zakopanem.
W imieniu nas wszystkich z LOS-u- Twoja wychowawczyni
Milanówek , !5 września 2010r.”