Pierwszym impulsem do stworzenia tego bloga było dla nas to, że media zrobiły sensację z wypadku, który się wydarzył 30 grudnia 2009, krzywdząc pamięć o naszych chłopcach – Grzesiu Axentowiczu, Jasiu Rzeczkowskim i Stefanie Glińskim. W kolejnych odsłonach będę pisać relacje różnych świadków, aby przybliżyć szczegóły tej tragedii, która wydarzyła się w okolicach Buli pod Rysami.
To czego się dowiedziałam, jednoznacznie pokazało, że chłopcy nie zrobili nic bezmyślnego, zachowali pełną ostrożność, jak zawsze w górach. Ci, co ich znali, wiedzą, jak Grześ do przesady stawiał nacisk na bezpieczeństwo swoje i innych, a Johnny i Stefan, mimo często żartobliwych uwag, zawsze stosowali się do jego sugestii.
Chłopcy byli odpowiednio wyposażeni do warunków pogodowych podawanych przez TOPR – pierwszy stopień zagrożenia lawinowego w skali pięciostopniowej. Chłopcy nie chcieli wchodzić na same Rysy, ze względu na niesprzyjającą pogodę. Szli tylko na krótki rekonesans… Nie wiemy i nigdy się nie dowiemy, dlaczego akurat ich i akurat wtedy to spotkało. Jest to dla nas wszystkich brutalne zrządzenie losu…
Na tej stronie będę umieszczać również wspomnienia – zapraszam nie tylko do czytania, ale też do nadsyłania (ewa.axentowicz@gmail.com) swoich historii i przeżyć, których bohaterem był nasz ukochany brat – Grzegorz Axentowicz.